31 sierpnia 2013

Poczuj to!



Witajcie. Chciałabym wam przypomnieć o moim KONKURSIE. Gdy zgłosi się więcej niż 30 osób będzie druga nagroda. Zapraszam KLIK



Na wielu blogach możemy zauważyć woski od Yankee Cande. Wiele razy już zastanawiałam się nad kupnem ich wosków. Jednak nigdy nie mogłam zdecydować się na zapach, a po drugie nie miałam odpowiedniego kominka dla nich. Jednak wczoraj wchodząc do jednego sklepu zauważyłam mini woski od Janke Candle.


Powiem wam szczerze że od razu mnie zauroczyły. Wybrałam sobie cztery różne zapachy: truskawkowy, konwaliowy, arbuzowy i zielone jabłuszko. Oczywiście musiałam także zaopatrzyć się w specjalny kominek, który był tylko jeden i chyba czekał na mnie :). Teraz mój pokój wypełnia piękny zapach truskawek i aż chce się w nim przebywać.


Pewnie wiele z was również zastanawia się nad woskami zapachowymi. Dlatego chciałabym zorganizować kolejne małe rozdanie gdzie do wygrania byłyby te oto małe woski. Czy jesteście chętne przygarnąć małe pachnące cudeńka? Czekam na wasze opinie!


A Ty kupiłaś już swój wosk?

29 sierpnia 2013

DIY: naturalny peeling


Od pewnego czasu bardzo zainteresowałam się naturalnymi kosmetykami. Już niedługo mam zamiar zrobić swoją małą kolekcję naturalnych kosmetyków. Ale więcej na ten temat dowiecie się niedługo. Dziś chciałabym wam pokazać moje DIY. Naturalny peeling żurawinowo cytrynowy może wykonać każda z was w domowym zaciszu. Potrzebujemy tylko robot kuchenny który posieka nasze składniki. A co będziemy potrzebować:


- 1/2 szklanki otrębów
- 1/2 szklanki żurawiny
- duża łyżka miodu
- skórka z jednej cytryny (wcześniej wyparzonej)
- 2-3 łyżki oliwy

Nasze otręby i żurawinę wrzucamy do robota kuchennego by jak najbardziej posiekać żurawinę. Ja ustawiłam na największą moc i siekałam około 5 minut. Następnie całość przesypujemy do miseczki i dodajemy skórkę z cytryny. Łączymy składniki:


Do tak połączonych składników dodajemy miód oraz oliwę i mieszamy aż składniki ładnie się połączą.


Żurawina stanowi naturalne bogactwo polifenoli i tanin. Dzięki temu nasza skóra staje się wzmocniona a co za tym idzie zdrowsza. Połączenie żurawiny i cytryny stanowi naturalną dawkę witaminy C, która ma działania odmładzające. Skórka z cytryny rozjaśni przebarwienia a miód i oliwa złagodzą podrażnienia i natłuszczą ciało. Przed użyciem peeling należy delikatnie namoczyć w dłoniach a potem już śmiało możemy używać go na całe ciało.



Przypominam wam także o moim kosmetycznym rozdaniu

27 sierpnia 2013

Laminowanie włosów


Witajcie! Dziś post o laminowaniu włosów. Moda i szał na laminowanie już przemija jednak ja dopiero teraz zdecydowałam się wypróbować to na swoich włosach, byłam ciekawa czy na moich z natury lekko kręconych włosach efekt będzie taki sam jak u dziewczyn z prostymi włosami.

Co daje laminowanie? Laminowanie stwarza pewna otoczkę na naszych włosach dzięki czemu drobne włoski nie odstawają od reszty dłuższych włosów co stwarza efekt tafli na naszej głowie. Dzięki temu nasze włosy wyglądają na miękkie, lśniące i błyszczące. Do laminowania potrzebujemy najzwyklejszą żelatynę, wodę  i odżywkę.

 

Dużą łyżkę żelatyny rozpuszczamy w połowie szklanki gorącej wody tak by żelatyna się rozpuściła. Do całości dodajemy łyżkę odżywki, ja użyłam odżywkę z olejkiem arganowym i żurawiną. Całość nakładamy na świeżo umyte włosy.


Co zauważyłam po laminowaniu? Moje włosy "normalnie" są trochę napuszone a naturalne loki nie wyglądają tak atrakcyjnie jak dziś. Po laminowaniu, stały się błyszczące i przyjemne dla oka. Również zauważyłam że włosy u nasady są ładnie nabłyszczone. Włosy stały są strasznie miłe w dotyku, sypkie i myślę że efekt jest lepszy niż po odżywce. 

Laminowanie włosów niestety nie odbudowuje włosów więc jeśli nasze końcówki są naprawdę w złym stanie proponuję nałożyć wcześniej maskę.


Żelatynę nałożoną na świeżo umyte włosy trzymałam pod czepkiem i ręcznikiem przez około 40 minut. Następnie letnią wodą dokładnie spłukałam (nie używajcie szamponu ponieważ zmyjecie całe laminowanie)  i pozostawiłam do naturalnego wyschnięcia. Myślę że laminowanie jeszcze powtórzę bo daje naprawdę fajny i przyjemny efekt.


A Ty laminowałaś kiedyś włosy? Jakie jest Twoje zdanie?



26 sierpnia 2013

Liebster award

Rzadko biorę udział w takich zabawach ale ta mnie skusiła, dzięki temu będę mogła pokazać wam 11 mniej znanych blogów.

Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za dobrze wykonaną pracę. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno Ci nominować bloga który Cię nominował.

Dziękuję Ewie za nominację :)

Pytania:
1. Oszczędzanie czy wydawanie?
To zależy, czasem mam taki czas że muszę coś kupić :). Jednak ostatnio więcej oszczędzam.
2. Smaki słodkie czy słone?
Słodkie :)
3. Bez jakiej rzeczy nie ruszasz się z domu?
Oczywiście telefon muszę mieć zawsze przy sobie!
4. Jakie miejsce na świecie najchętniej byś odwiedziła?
Jakąś ładną malowniczą wyspę na Hawajach :)
5. Kim chciałaś zostać będąc dzieckiem?
Projektantką mody! :)
6. Gdybyś miała wybór, gdzie, kiedy i jako kto chciałabyś się urodzić?
Najlepiej w NY jako utalentowana młoda piosenkarka by zgarnąć taką kasę jak Justin Bieber!
7. Co najbardziej lubisz w swoim narodzie?
Polską kuchnię 
8. Ulubione słowo?
omomom :3
9. Powielasz błędy zachowania swoich rodziców?
Szczerze mówiąc to nie wiem, ale chyba nie :)
10. Jaki sport uprawiasz lub jaki chciałabyś uprawiać i dlaczego?
Ostatnio myślę żeby zapisać się na siłownie. Nie ćwiczyłam na w-fie od 6 lat więc moja kondycja jest równa zero.
11. Co sądzisz o moim blogu?
Uważam że Twój blog jest z sercem i robisz świetną robotę. No i Twoje recenzje bardzo przyjemnie się czyta a to lubię! :)

Moje pytania:
1. Podoba Ci się Twoje imię? A jeśli nie to jak chciałabyś mieć na imię?
2. Co chciałabyś zmienić w swoim życiu?
3. Jak widzisz siebie za 10 lat?
4. Jaka jest Twoja ulubiona potrawa którą sama przygotowujesz?
5. Ostra czy słona przekąska?
6. Ukochane zwierzę?
7. Co zabrałabyś na wycieczkę dookoła świata?
8. Byłaś na koncercie? Jakim?
9. Twój najlepszy kosmetyk w życiu?
10. Gdzie poznałaś miłość swojego życia :)?
11. Co sądzisz o moim blogu?


Nominowane blogi:


24 sierpnia 2013

Kosmetyczne rozdanie z RaisinMary




Witajcie. Postanowiłam zorganizować swoje pierwsze kosmetyczne rozdanie! Wszystkich chętnym zapraszam do wzięcia udziału!
Jeśli zgłosi się więcej niż 30 osób dodatkowo będzie jeszcze jedna nagroda!

Ogólne zasady:
1. Zostaw komentarz i dodaj RaisinMary do publicznie obserwowanych (1 los)
Dodatkowe:
2. Polub RaisinMary na facebooku (+ 1 los)
3. Umieść mnie w blogrollu (+1 los)
4. Dodaj zdjęcie o rozdaniu w pasku bocznym (+1 los)

Baner:



1. Obserwuję jako:
2. Email:
3. Imię i piersza litera nazwiska z Facebooka
3. Blogroll: TAK/NIE
4. Pasek boczny: TAK/NIE



Zapraszam! :)


21 sierpnia 2013

New in my make-up bag


Już długi czas zbierałam się by uzupełnić swoją kosmetyczkę. Najbardziej brakowało mi pędzli i oczywiście dobrego podkładu. Bo czym jest idealny makijaż oka bez dopieszczenia reszty twarzy? W każdym bądź razie wyglądałoby to dość dziwnie. Moja kosmetyczka powoli się powiększa i z wielką ochotą pogłębiam wszelkie tajniki dobrego makijażu.


Pierwsza dostawa kosmetyków.


1.Pierwsze podkład Rimmel Wake me up. Jest dość małej pojemności więc skusiłam się na przetestowanie go i już wiem że będzie to podkład tylko na specjalne okazje.
2.Korektor i puder w jednym. Szczerze mówiąc to mój pierwszy puder, jakoś nigdy nie uważałam że mi to potrzebne i mam nadzieję że mi się to zmieni. Co do korektora miałam już kilka w swojej kolekcji jednak niezbyt mnie zadowoliły, jestem bardzo ciekawa jak sprawdzi się ten.


3. Podkład, dość ciekawe rozwiązanie. Nie jest w płynie tak jak wszystkie inne które miałam dlatego się na niego skusiłam, jestem ciekawa jak się sprawdzi w moim przypadku.


4. Próbka bazy pod makijaż, jestem jej strasznie ciekawa! 
5. I moje długo wyczekiwane pędzelki. Różowy służy do nakładania maseczek i zdradzę wam że jest świetny. Drugi do nakładania podkładu, czeka na swoją premierę oraz pędzelek do pudru.


Druga dostawa kosmetyków.


6. Kolejny podkład, jednak obecny który używam  także jest z Bell, mam nadzieję że będzie równie świetny.
7. Krem Nivea Soft do codziennej pielęgnacji.


8. Kolejny puder tym razem w kamieniu. Który sprawdzi się lepiej?
9. Mleczko do demakijażu, jest 97% naturalne więc to lepsze rozwiązanie niż nie naturalne mleczko.

Z czasem będą pojawiać się recenzje!

A wy jakich używacie podkładów?

20 sierpnia 2013

Relaksujący balsam do rąk


To już ostatni kosmetyk od Pat&Rub który zagościł w mojej i nie tylko mojej kosmetyczce. Osobiście wszelkie kremy i balsamy do rąk omijam szerokim łukiem, nie lubię mieć wrażenia "tłustych" rąk. Tylko zimą od czasu do czasu na moich dłoniach zagości jakiś krem który poprawi kondycje suchej skóry.

Balsam do rąk Pat&Rub
Relaksujący
Trawa cytrynowa, kokos


Tym razem recenzja autorstwa mojej Mamy gdyż to ona używa tego balsamu na co dzień. 
Jej zawód sprawa że często ma problem z suchymi rękoma więc zawsze w swojej kosmetyczce ma balsam do rąk. Mimo wszystko miałam okazję kilka razy użyć go na swojej skórze. 



Pierwsze co mi się spodobało to zapach który jest wręcz obłędny i dominuje w nim trawa cytrynowa, jakoś osobiście nie umiem wyczuć tutaj kokosu. Miło nawilża skórę no i jest naturalnym kosmetykiem. To wszystko co ja mogę powiedzieć na ten temat.


Recenzja mojej Mamy:
Cena tego małego luksusu (100 ml) to 39 zł. Trochę sporo jak na balsam do dłoni. Jednak urzekło mnie w nim kilka rzeczy. Przede wszystkim zapach oraz to że szybko się wchłania i pozostawia delikatną woń trawy cytrynowej. Wygodny jest także aplikator, chociaż z czasem uciążliwe staje się otwierania i zamykanie balsamu. Fajną opcją jest również to że możemy zobaczyć ile kosmetyku nam zostało. Mimo mojego częstego stosowania kosmetyk jest bardzo wydajny.
Mimo wszystko minusem jest dla mnie cena oraz ciągłe zamykanie i otwieranie wieczka.


A wy lubicie balsamy do rąk?


16 sierpnia 2013

Piling do ust Pat&Rub

Piling do ust był dla mnie kosmetykiem ostatniej potrzeby. Nigdy jakoś szczególnie o usta nie dbałam. I to był błąd. Latem kondycja ust znacząco się poprawia. Jednak zimą usta są spierzchnięte, wysuszone i często pękają. I tutaj zapala się lampeczka 'piling do ust'. Warto żeby każda kobieta miała taki kosmetyk w swojej szafie, tak na wszelki wypadek. Moim kosmetykiem jest

Różany piling do ust Pat&Rub

Piling otrzymałam na spotkaniu Kosmetycznych paczuszek w Warszawie. Dużym plusem tego kosmetyku jest to że jest w 100 % naturalny i bez obawy możemy go zjeść. Ma postać różowym dość dużych i ostrych drobinek dzięki czemu dobrze ściera z naszych ust wszelkie niedoskonałości i suche skóry pozostawiając nasze usta miękkie, delikatne i przede wszystkim zdrowo zaróżowione.  


Dla mnie piling to taki mały deserek. Przyjemnie pachnie, świetnie smakuje i genialnie wygląda ale co najważniejsze efekty widać od razu. Co więcej efekt utrzymuje się stosunkowo długo na ustach dzięki czemu kosmetyk jest bardzo wydajny i nie musimy często powtarzać pielęgnacji. Po użyciu pilingu wszelkie szminki wyglądają na naszych ustach bardzo kusząco, możemy się czuć że mamy usta jak Angelina Jolie i każdy mężczyzna ich pragnie :)


Jak najbardziej polecam wam ten kosmetyk. Jego cena to 49 zł / 25ml. Polecam skorzystać z różnych promocji bo naprawdę warto. Szczególnie warto zaopatrzyć się go na okres jesienno/zimowy wtedy gdy nasze usta potrzebują większej pielęgnacji. Sama natura, same korzyści dla naszych ust, zębów i podniebienia. Polecam!

A wy używacie zdzieraczy do ust?


14 sierpnia 2013

Pat&Rub Body Butter


Jeśli chodzi o wsmarowywanie i zużywanie balsamów bądź maseł do ciała jestem strasznie oporna. Nie lubię uczucia tłustych rąk. Czasem jednak się przełamie i coś wsmaruje w swoją skórę. Dzięki spotkaniu Kosmetycznych Paczuszek w Warszawie miałam możliwość poznać kosmetyki Pat&Rub, i jestem strasznie zauroczona. Ich zapach potrafi w sobie rozkochać nie jedną kobietę, tym bardziej że są to kosmetyki naturalne, nie faszerujemy swojej skóry chemią. Dzięki uprzejmości Pat&Rub każda z nas otrzymała 3 kosmetyki do przetestowania i właśnie chciałabym wam przedstawić recenzję pierwszego z nich.


Rewitalizujące Masło do Ciała
żurawina i cytryna


Nawiązując do składu tego masła, nie znajdziemy tutaj żadnych silikonów, olejów mineralnych, glikolu propylenowego czy konserwantów. Znajdziemy natomiast ekstrakt z żurawiny, olejek cytrynowy, masło shea, ekstrakt z cytryny czy olej babassu.


Produkt ma postać lekkiego puszystego masła która bardzo szybko się wchłania i pozostawia naszą skórę nawilżoną, elastyczną i zauważalnie zdrowszą. Cały efekt oceniam na plus jednak 69 zł za 250 ml to dość duże wyzwanie dla niejednego portfela. 


W przypadku tego masła warto wspomnieć o zapachu który jest głęboki i bardzo intensywny a mówimy tutaj o naturalnych kosmetykach. Dla mnie ten zapach jest jak najbardziej na plus i bardzo mi on odpowiada. Zapach jest świeży więc idealnie wpasowuje się w okres wiosenno/letni.


Podsumowując koszt tego masła to 69 zł za 250 ml. Intensywny świeży zapach, naturalne składniki z certyfikatem ekologicznym. Różnorodność zapachów i działań maseł i balsamów Pat&Rub więc każda z nas może znaleźć coś dla siebie. Dla mnie jedynym minusem jest cena, ale przy moim użytkowaniu masło starczy mi na jeszcze długi czas. Polecam!